W ostatnich dniach polską opinię publiczną zalała fala doniesień o rzekomym „mrożeniu” pracowników i klientów w sklepach sieci Dino. Temat podchwyciły związki zawodowe, a Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) wykazała się rewolucyjną wręcz prędkością działania. Redakcja Raportpolski24.pl postanowiła sprawdzić, czy w tej sprawie chodzi o temperaturę, czy o temperaturę… polityczno-gospodarczą.
Selektywna wrażliwość związkowców
Związki zawodowe alarmują: „W Dino jest za zimno!”. To hasło stało się paliwem dla ogólnopolskiej nagonki. Oczywiście, godne warunki pracy to podstawa, ale uderzająca jest nagła nadaktywność struktur związkowych, które przez dekady zdawały się znajdować w stanie głębokiej hibernacji.
Gdzie była ta dzisiejsza gorliwość, gdy na oczach całej Polski upadały filary naszej gospodarki?
- Stocznia Gdańska: Kolebka ruchu związkowego została rozebrana niemal na oczach tych, którzy mieli jej bronić.
- Ursus i PGR-y: Tysiące ludzi porzuconych przez system, bez wsparcia, gdy ich zakłady pracy przejmowano za bezcen lub likwidowano.
- Kopalnie i huty: Gdzie wtedy były tak stanowcze komunikaty o łamaniu praw pracowniczych i niszczeniu godności Polaka?
Dzisiaj te same organizacje, które nie potrafiły obronić historii i majątku narodowego, rzucają wszystkie siły do walki z polską siecią handlową, bo w jednej z hal sprzedażowych termometr pokazał o dwa stopnie za mało.
PIP i Sanepid: Jastrzębie na polskie firmy, gołębie na koncerny?
Przyglądając się działaniom Państwowej Inspekcji Pracy, trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z „państwem nadgorliwym” wobec kapitału rodzimego. Kiedy polska firma osiąga sukces, staje się obiektem kontrolnej inkwizycji.
Przypomnijmy głośne afery w zagranicznych koncernach – od systemowego mobbingu, przez skandale obyczajowe i seksualne, aż po omijanie przepisów podatkowych. Gdzie wtedy były tak stanowcze i medialne kontrole PIP? Dlaczego Sanepid potrafi przymknąć oko na skażone partie produktów w zachodnich dyskontach (o których wycofywaniu słyszymy regularnie), a w przypadku Dino każda niedoskonałość urasta do rangi afery narodowej?
Dino: Grzech sukcesu bez kompleksów
Dino to ewenement. Firma, która wyrosła w Polsce, inwestuje w Polsce i nie boi się wchodzić w rejony, które zagraniczne sieci uznawały za nieopłacalne. To sukces, który boli konkurencję. Czy „afera termometrowa” to próba osłabienia polskiego giganta rękami państwowych urzędników i związkowych działaczy?
Interesujące jest również to, że Dino – w przeciwieństwie do wielu konkurentów – rzadko bywa bohaterem newsów o masowym wycofywaniu niebezpiecznej żywności. Czy to brak tematów do nagonki produktowej spowodował, że trzeba było uderzyć w ogrzewanie?
Wnioski Raportu: Prawo równe dla wszystkich?
Jako redakcja Raportpolski24.pl domagamy się transparentności.
- Jeśli Dino łamie przepisy – niech płaci kary.
- Ale jeśli PIP, Sanepid i związki zawodowe nie wykazują tej samej gorliwości wobec kapitału zagranicznego, to mamy do czynienia z sabotażem polskiej gospodarki.
Nie pozwolimy, by walka o prawa pracownicze stała się narzędziem w wojnie handlowej wymierzonej w polskie przedsiębiorstwa. Czas skończyć z „kompleksem niższości” naszych instytucji kontrolnych.
Redakcyjna nota prawna:
Materiał stanowi publicystyczną analizę porównawczą opartą na faktach historycznych i aktualnych doniesieniach medialnych. Redakcja nie rozstrzyga o winie, lecz wskazuje na dysproporcje w działaniach organów kontrolnych.
